środa, 28 stycznia 2009

Wielki Japończyk


Daisato lubi rzeczy które poszerzają się kiedy to jest potrzebne,
takie jak zaufana, rozkładana parasolka, smaczne odwodnione wodorosty,
a szczególnie jego alter ego, Dai Nipponjin (dosłownie "Duży
Japończyk"), to olbrzymi amatorski bohater, wielkości pokaźnych
budynków, który pojawia się zawsze kiedy Japonia zagrożona jest
przez potwory (które sam nazywa "baddies- złośliwki")

Niestety nie jest to uczucie, które dzielą z nim pozostali mieszkańczy
Japonii.  Biorą oni swojego lojalnego obrońcę za pewnik i protestują
przeciwko zniszczeniom, jakich dokonuje. Niektórzy uważają, że
bardziej szkodzi, niż pomaga. Innym wszystko jedno. Program w TV o
jego ostatnich wyczynach zostaje przeniesiony na 2 rano z powodu
słabej oglądalności. Nawet jego żona rozwiodła się z nim i
zabrała ze sobą ich córeczkę. Daisato żyje samotnie jedynie z
zabłąkanym kotem - z którym bardzo wyraznie się identyfikuje.

Daisato odziedziczył płaszcz narodowego bezpieczeństwa przekazanego
przez dziadka ojcowi i na końcu jemu I teraz jest jedynym idącym na
pierwszy ogień członkiem "Departamentu do Zapobiegania Złośliwkom"
wspomaganego przez rząd.
Kiedykolwiek zostaje poinformowany o zbliżającym się ataku potwora,
idzie do najbliższej elektrowni i przechodzi przez przed-przemianowe
rytuały, po czym zostaje porażony prądem i staje się tym skąpo
odzianym, dzwigającym maczugę, wytatuowanym wojownikiem znanym jako
Dai Nipponjin. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak bohater
powiększa się bez zniszczenia sobie własnej bielizny? W tej kwestii
Dai Nipponjin oferuje dziwne, jednakże praktyczne i zarazem genialne
rozwiązanie!

Walka z potworami jest wystarczająco niebezpiecznym zawodem, a i
wymagania od agenta Daisato oraz jego sponsorów życia mu nie
ułatwiają. Jego rutynowa praca składa się z walki z potworami, i
 długimi przerwami kiedy czeka na następnego złośliwka.
Czasami odwiedza swojego naznaczonego szaleństwem dziadka w domu starców.
Czasem szuka ukojenia w barze. Raz na parę miesięcy ma prawo wziąć
swoją córkę na plac zabaw. Jego praca wymaga od niego gotowości do
poswięcania siebie dla Większego Dobra cały czas
Czyż nie powinniśmy się wstydzić kiedy uważamy, że to nasze zawody są okropne?



Znany komik TV Matsumoto Hitoshi debiutuje w przemyśle filmowym
właśnie z "Dai Nipponjin", do którego sam też produkuje, pisze
scenariusz i gra głównego bohatera. Jego scenariusz dotyka wielu
ważnych spraw, od sentymentalnego nastawienia przeciw U.S.A  poprzez
narzekanie na braku szacunku do tradycji przez młodsze pokolenie. To,
co czyni ten film takim dobrym jest innowacyjne i surrealistyczne
połączenie wyśmiewająco-dokumentalnych scen standardowo wyglądającego
gostka za których podąża i przeprowadza z nim wywiad grupa kamerzystów
z nieposkromionymi, pomysłowymi scenami SFX z większym-niż-życie
superbohaterem walczącym z potworami. W rezultacie otrzymane
połączenie artystycznej emocjonalności oraz hitowego tworzenia filmu w
zupełności należycie zdobyły temu filmowi ciepłe przyjęcie na
Festiwalu Filmowym w Cannes.

Matsumoto nie spieszy się z zagraniem swojej najlepszej karty.
Pierwszy potwór pojawia siędopiero po 20 minutach filmu, po wielu
scenach bez akcji i z samymi rozmowami. Pierwszy złośliwek to
całkowity zabójca, zarówno w kategoriach swojej destruktywnej mocy jak
i śmiesznego wyglądu. To coś ma twarz nieprzytomnego pana w średnim wieku
umiejscowioną na długiej szyi posegmentowanego (jak u dżdżownicy)
 ciała z elastycznymi kończynami i paroma kosmykami włosów. 
I ta dziecinka składa jaja! 
Jeżeli uważacie, że to jest szalone, to jeszcze nie zobaczyliście ostatniego 
słowa twórców filmu.Z każdym potworem wyglądającym coraz bardziej skandalicznie i oscentacyjnie
akcja rozgrywa się coraz szybciej.
 Jednakże Daisato, tak samo jak my, widownia, musi okazać trochę cierpliwości
zanim następny złośliwego się pojawi...

Film polecam fanom starych dobrych filmów traktujących o ogromnych potworach (np Godzilla)
Świetna komediowa formuła sprawia naprawdę dobre warunki do poruszenia ważnych pytań
o naturze socjologicznej.

Fani muzyki alternatywnej napewno rozpoznają Uę w jednej z drugoplanowych ról!

0 komentarze: